Sapa trekking to jedna z tych przygód w Wietnamie, którą zapamiętam na całe życie. Sapa przywitała nas z Agnieszką deszczem i chłodem o 5 rano. Nasza podróż odbyła się w lipcu 2016 roku, kiedy pola ryżowe oszałamiają intensywną zielenią. Choć na początku planowałyśmy tylko zobaczyć słynne tarasy, te kilka dni w północnym Wietnamie stało się lekcją pokory, negocjacji i… obsługi hamulca w skuterze. Ten wpis to zapis moich wspomnień – od spania na „legowisku” u miejscowej rodziny po magiczne widoki z przełęczy Tram Ton.
Nocleg u Hmongów: Jak znaleźć homestay i wynegocjować cenę?
Nasza podróż nocnym „sleeper busem” z Hanoi zakończyła się w Sapie grubo przed 5:00 rano. Na szczęście nikt nas nie wyrzucał z autobusu na deszcz – pozwolono nam pospać do 7:00.
Gdy tylko wystawiłyśmy nos za drzwi, okazało się, że lokalne kobiety z plemion Hmong i Dao wciąż tam na nas czekają. Doskonale wiedzą, kiedy budzą się turyści szukający wyzwania, jakim jest Sapa trekking. Ich oferta: dwudniowa wyprawa, jedzenie i nocleg w wiosce. Po negocjacjach cena spadła z 30$ na **20$ za osobę** (kurs w 2016 r. wynosił ok. 22 300 VND za 1 USD).
Zawieźli nas do wioski motorami ich mężowie. Dom naszej przewodniczki, Chai, był kwintesencją autentyczności: jedna wielka izba z paleniskiem i my – na górze, na dawnym strychu na plony, gdzie urządzono „legowisko” dla turystów. Było klimatycznie, a ciepła woda w łazience była luksusem, którego się nie spodziewałyśmy!
Sapa trekking w praktyce: Trasa, pogoda i co z bagażem?
Pierwszy dzień to trekking w ulewie. Mimo deszczu pola ryżowe wyglądały malowniczo. Drugiego dnia, po śniadaniu, ruszyłyśmy dalej ze szwagierką Chai. Choć końcówka trasy wiodła już główną drogą, samo zakończenie było bardzo miłe.
Ważna wskazówka logistyczna: Nie musiałyśmy martwić się o nasze główne bagaże podczas wędrówki. W Sapie czekała na nas Chai z naszymi plecakami, które bezpiecznie dostarczyła z wioski. To duże ułatwienie – warto wiedzieć, że nie trzeba dźwigać wszystkiego na własnych plecach, kiedy wybierasz opcję Sapa trekking.
Przy płaceniu panie zniknęły na chwilę, by wrócić z pamiątkami: Agnieszka dostała haftowany portfel, a ja srebrną bransoletkę. Miły akcent na koniec wspólnej drogi.

Wypożyczenie skutera w Sapa: Ceny i (trudne) początki jazdy
Pozostało nam szukanie noclegu w samym mieście. Dosłownie po paru minutach podjechał do nas młody chłopak, proponując hotel swojej rodziny. Agnieszka pojechała sprawdzić pokój – był ok, więc zaczęłyśmy negocjacje. Stanęło na 9$ za pokój plus… nauka jazdy na skuterach w cenie! To dzięki temu układowi mogłyśmy spróbować swoich sił na dwóch kółkach.
Nasz nauczyciel szybko jednak zwątpił w nasze talenty i próbował nas zbyć. Nie z nami te numery! Następnego dnia same wypożyczyłyśmy skuter przy stadionie i udowodniłyśmy, że jazda to łatwizna. No, prawie… Przy zawracaniu zaliczyłam upadek, bo zapomniałam, gdzie jest hamulec. Pierwsza myśl? „Czy skuter jest cały?!”. Na szczęście ucierpiało tylko kolano.

Gdzie zjeść? Nocny targ w Sapa i lokalne przysmaki
Wieczorem w Sapie udałyśmy się na targ w poszukiwaniu jedzenia. Miejscowe kobiety grillowały pyszności: jajeczka, ziemniaki, grzybki zawinięte w mięsko, kukurydzę. Usiadłyśmy przy wspólnym stole z grupą Wietnamczyków i pewnym turystą.
Towarzystwo było bardzo wesołe, a bariera językowa nikomu nie przeszkadzała. Nagle ów turysta – Australijczyk – wypalił do nas: „Jesteście z Polski, prawda?”. Zamurowało nas! Dopiero następnego dnia olśniło mnie, że „cwaniaczek” po prostu zauważył na moim plecaku orzełka z napisem POLSKA.

Atrakcje w okolicy Sapa: Wodospady i Przełęcz Tram Ton
Gdy już opanowałyśmy skutery, ruszyłyśmy poza miasto (ok. 15 km od Sapa):
- Silver Waterfalls (Srebrne Wodospady): (30 000 VND). Imponujące, zwłaszcza w porze deszczowej.
- Wodospad Miłości (Love Waterfall): (70 000 VND). Absolutnie wart każdego donga!
- Przełęcz Tram Ton (Heaven’s Gate): Najwyższy punkt z niesamowitym widokiem. Na górze znów trafiłyśmy na grillujące panie – jedzenie tam smakuje najlepiej.
Sapa w pigułce (Podsumowanie)
| Wydatek / Atrakcja | Cena (2016 r.) | Uwagi |
| Sleeper Bus (Hanoi-Sapa) | 240 000 VND | Nocna trasa, oszczędność na noclegu. |
| 2-dniowy trekking + nocleg | 20 USD / os. | Negocjowane prosto z autobusu. |
| Pokój w hotelu w Sapa | 9 USD | Cena wytargowana z 10 USD. |
| Silver Waterfalls | 30 000 VND | Warto w porze deszczowej. |
| Wodospad Miłości | 70 000 VND | Piękna trasa |
FAQ – Sapa trekking i zwiedzanie
1. Czy Sapa trekking jest trudny? Poziom trudności zależy od wybranej trasy, jednak większość szlaków jest dostępna dla osób o przeciętnej kondycji. Największym wyzwaniem bywa pogoda – po deszczu ścieżki stają się bardzo śliskie i błotniste, co sprawia, że podejścia i zejścia wymagają większej uwagi.
2. Ile kosztuje trekking w Sapa? Ceny są uzależnione od Twoich umiejętności negocjacyjnych i długości wyprawy. Standardowo 2-dniowy Sapa trekking z noclegiem i wyżywieniem można wynegocjować za około 20-30 USD od osoby. Warto negocjować cenę bezpośrednio z lokalnymi przewodniczkami po przyjeździe do miasta.
3. Kiedy najlepiej jechać do Sapa?
- Czerwiec – Sierpień: Pola ryżowe są najbardziej zielone, ale jest to również pora deszczowa.
- Wrzesień – Październik: Czas żniw, kiedy tarasy mienią się złotym kolorem.
- Marzec – Maj: Idealna pogoda na trekking, dobra widoczność i przyjemne temperatury.
4. Czy nocleg u Hmongów (homestay) jest bezpieczny? Tak, homestay u lokalnych rodzin jest bardzo popularną i bezpieczną formą turystyki w tym regionie. Warunki są zazwyczaj skromne (często nocuje się na strychu), ale gościnność gospodarzy i autentyczność doświadczenia w pełni to rekompensują.
5. Co zabrać na trekking w Sapa?
- Buty z dobrą przyczepnością: Absolutna podstawa na błotnistych szlakach.
- Peleryna przeciwdeszczowa: Pogoda w górach bywa nieprzewidywalna.
- Ciepła bluza: Nawet jeśli w Hanoi jest upał, w Sapie wieczory bywają chłodne.
- Repelent na owady: Przydatny podczas wędrówek przez pola i lasy.
6. Jak dojechać z Hanoi do Sapa? Najpopularniejszą opcją jest nocny sleeper bus, który jedzie około 6 godzin i pozwala zaoszczędzić na noclegu. Alternatywą jest pociąg do miejscowości Lao Cai, skąd należy przesiąść się w lokalny autobus lub busa do Sapa.
Moje rady:
- Sapa trekking: To punkt obowiązkowy. Mieszkanie u Chai pozwoliło nam poznać zwyczaje, choć warto dopytać o trasę, by nie iść tylko asfaltem.
- Zakupy: Warto w Sapa zrobić zakupy, bo tutejsze rękodzieło jest śliczne. Pamiętajcie tylko, żeby zawsze się targować!
- Skuter: Koniecznie wynajmijcie skuter i wybierzcie się na przejażdżkę po okolicach. Naukę najlepiej zacząć na stadionie.
🔹 Chcesz więcej podróżniczych inspiracji? Śledź moje przygody w najdalszych zakątkach świata!
📌 Facebook: Podróże z plecakiem – dołącz do społeczności podróżników.
📌 Instagram: @olazplecakiem – zobacz moje zdjęcia z podróży i odkryj niezwykłe miejsca.
Zaobserwuj, aby nie przegapić kolejnych relacji i porad dla miłośników nieoczywistych kierunków.




















