GRUZJA – DZIEŃ 8 – Kazbegi i Cminda Sameba

Wstałyśmy wcześniej, bo chciałyśmy szybko wyruszyć do cerkwi Cminda Sameba położonej na wysokości 2170 m n.p.m. Wybrałyśmy te trudniejsze podejście, ale nie było jakieś hardcorowe. A widoki były przepiękne.
zaczynamy naszą wędrówkę. W oddali już widać Cminda Sameba
trudniejsza ścieżka to ta po lewej w stronę starej wieży obronnej
stara wieża obronna
na szlaku 🙂
 odwracam głowę do tyłu i widzę Gergeti
i już widać Cmindę Samebę
czekamy na zakończenie mszy 🙂
 
nieświadomie sprofanowałyśmy św. skały.
Tu profanuje Ania
mała sesja
klasztoru i…
… i widoków
Gdy dotarłyśmy do kościoła okazało się, że właśnie trwa tam msza. Postanowiłyśmy poczekać, bo miejsce jest przepiękne. Cminda Sameba to XIV wieczny kościół Świętej Trójcy i jest to święte miejsce dla Gruzinów. W czasie okupacji to właśnie tam były przechowywane skarby narodowe m.in. krzyż św. Nino.
Po mszy zostałyśmy oczarowane cerkwią i atmosferą tam panującą. W dodatku trafiłyśmy na spowiedź i pieśni temu towarzyszące. Wprost czuło się tam wiarę tych wszystkich ludzi. Niesamowite wrażenia.
Następnie udałyśmy się na sesję fotograficzną wokół kościoła. I wtedy spotkałyśmy parę Polaków. I tu zdarzyła się śmieszna sytuacja. Rozmawialiśmy już kilka minut na temat Gruzji, co warto zobaczyć, gdzie dalej jedziemy i w końcu padło pytanie skąd jesteśmy. No to my odpowiadamy, że z Opola, Kędzierzyna-Koźla i Głogowa. Na co dziewczyna odpowiada: „z Głogowa? mam tam znajomą”, po czym po tych słowach Gosia zdejmuje ciemne okulary, a dziewczyna ze zdziwieniem: „Gosia????”. Okazało się, że obie się dobrze znają, że nawet razem kiedyś były na wycieczce i mieszkały we wspólnym pokoju. Najlepsze było to, że gdyby Gosia nie powiedziała, że jest z Głogowa, to by się nie rozpoznały 😉
trzy wariatki 😉
to było spotkanie 🙂
Gosia z Renatą
Po tym spotkaniu zastanawiałyśmy się czy nie wybrać się jeszcze pod lodowiec, ale zmieniła się pogoda i zaczęło kropić. Postanowiłyśmy wrócić do domu. Tym razem wybrałyśmy tą łagodniejszą trasę i po 15 min żałowałyśmy. Kiepskie widoki, ciągle jeżdżą samochody. Żałowałyśmy, że nie wróciłyśmy tą samą drogą, którą wchodziłyśmy. W dodatku pod koniec złapał nas deszcz. I jak się rozpadało, tak nie chciało przestać.
opuszczamy Cmindę Samebę i… zaczyna padać
powrotna droga już nie była taka malownicza
i te samochody
ale oczywiście czasami widoki były niczego sobie 😉
po drodze spotkałyśmy ludzi idących w stronę kościoła
i już jesteśmy w Gergeti
Przestało jedynie na jakieś pół rodziny, które wykorzystałyśmy na zakupy. Wiadomo – winko musi być 😉
I tak przesiedziałyśmy resztę dnia w pokoju racząc się, tym razem, lepszym winem i jedząc pysznego arbuza.
a w domu czekał na nas pyszny obiad 🙂

0 thoughts on “GRUZJA – DZIEŃ 8 – Kazbegi i Cminda Sameba

  1. Chcę do Gruzji! Czemu nie poszłyście na mszę? Ja bym nie odpuściła. Choć nie jestem osobą religijną, lubię chodzić na "obce" nabożeństwa i cichutko, z kącika obserwować. Zawsze na tę okazję mam chustkę przy sobie – aby w razie potrzeby nakryć głowę i ramiona.

  2. Szkoda, że was nie wpuścili. To rzeczywiście mogłoby być ciekawe wydarzenie. Msza lokalna zawsze ma swój urok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *